Na samą myśl o Asi i Wiktorze pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Drugiej tak optymistycznej pary ze świecą szukać. Ich dzień ślubu był piękny i wyjątkowy od początku do końca, a ja w niedzielę rano stałam z ogromnym uśmiechem i pierwsze co zrobiłam rano to wysłałam sms’a do Asi, że zazdroszczę jej przyjaciół i tak cudownej rodziny.

A to wszystko dlatego, że dzień ich ślubu składał się z miliona serdeczności: pocałunków, wymienianych uśmiechów, ciepłych słów. Gdzie się nie odwróciłam to ktoś do kogoś się przytulał. Na każdym kroku działo się coś cudownego.

I gdyby nie to, że wszędzie słyszę, że najważniejsza jest selekcja zdjęć to pewnie wstawiłabym ich z 300.

Miejsce: hotel Artis
Zespół: Benett